wtorek, 25 listopada 2014

2. Zofia, światełka, misz-masz

Te 10 dni płynęły w nieskończoność... Jeden dzień, drugi, trzeci, piąty, aż w końcu dziesiąty.
Poszłam na spacer z kolegą, ale nie miałam zbytniej ochoty na zdjęcia. Coś tam zrobiłam, ale wszystko do bani. Jedynie zdjęcie jego homoseksualnego roweru nadaje się do wklejenia tu. Siedzę teraz i piszę popijając herbatę. W tle leci Led Zeppelin i migocze światełko świec. nie mogę się już doczekać 6 grudnia, będę mogła bezkarnie ustawić posążek świętego Mikołaja na biurku.
Mało zdjęć, mało humoru, mało weny. Jestem biedna pod tym względem. Proszę, oto dzielę się z Wami znikomą ilością ostatnio zrobionych zdjęć. Szczególnie lubię te z lalką.







sobota, 15 listopada 2014

1. Liście, azbest, pogoda godna cmentarza

Może przedstawię się najpierw: mam na imię Wiktoria. Jestem artystką-amatorką i ostatnio zaciekawiłam się fotografią. Postanowiłam więc zacząć robić zdjęcia i pragnę w tym blogu Ci je przedstawić.
~ ~ ~
Zaczyna się robić coraz ciemniej po godzinie 15, niedługo będą gwiazdy o tej godzinie. Zabrałam aparat mojej siostry i wyskoczyłam z psem na 20 minut po okolicy. Zdjęcia wyszły jakby z kraju, który umiera. Zgniłe liście, gołe drzewa, rozwalone domy, zardzewiałe płoty, pogoda jak z cmentarza... Moja okolica latem jest piękna, a teraz wygląda jakby umierała.